NIEDZIELA ZWYKŁA (rok C) ADORACJE: 1. NIEDZIELA LISTOPADA. 31. NIEDZIELA ZWYKŁA (rok C) WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH. UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. UROCZYSTOŚĆ ROCZNICY POŚWIĘCENIA KOŚCIOŁA WŁASNEGO. 30. Zapraszamy do lektury i refleksji. V NIEDZIELA ZWYKŁA – Rok A. Czytania mszalne. PIERWSZE CZYTANIE. Światło dobrych uczynków. Czytanie z Księgi Izajasza. To mówi Pan: Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwróć się od współziomków. Wtedy twoje światło Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o tym – przyjdzie czas, gdy skończy się tymczasowość. Przyjdzie godzina zbierania owoców ziemskiego życia. Przyjdzie chwila, kiedy Bóg oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów (Mt 25, 32). Każdy z nas kiedyś dojdzie do tego momentu w życiu. Nasze życie jest swego Módlmy się o odwagę dla młodych ludzi słyszących głos powołania, aby go nie tłumili w swoim sercu, aby przed nim nie zdezerterowali, lecz by ochoczo i odważenie na nie odpowiedzieli. Amen. Kazania-homilie: III niedziela zwykła, Rok A. o. Grzegorz Jaroszewski CSsR (23 stycznia 2011 roku, Rok A, I) o. VII Niedziela Zwykła, rok A (19.02.2023 r.) Ewangelia: Mt 5, 38-48 . Po raz kolejny staje przed nami Ewangelia o miłości nieprzyjaciół. Trudna, niewygodna, szokująca. Być może nawet chcielibyśmy od niej uciec…. Nie da się uciec. Jest jednak coś, co może uczynić ją możliwą do zrealizowania. Fragment Ewangelii przypadający na Droga do Jerycha jest symbolem naszej drogi — pielgrzymów do wieczności. Jesteśmy narażeni na pokusy szatana, na poruszenia złych emocji, słabości, wad, przyzwyczajeń do złego oraz na niechęć czy wrogość tzw. świata, czyli środowiska nie sprzyjającego wierze i Kościołowi, a nawet mu przeciwnego. VL7d7. Ostatnia aktualizacja: (11:33) Statystyki: 26 - aktywnych użytkowników, 161 - odwiedzających dzisiaj, 21918975 - łączna liczba odsłon witryny © Copyright 2004-2022 - Wydawnictwo św. Stanisława BM i Philippe de Champaigne Denar dla Cesarza Kolor szat 6 Niedziela zwykła A 6 Niedziela zwykła B 6 Niedziela zwykła C Powrót do Niedziele zwykłe, Niedziele zwykłe 2-7, Powrót do Linki 6 NZ rok A: Ewangelia: Mt 5, 17 – 37; Słowo Boże Jezus a Prawo 17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Pietro Novelli Kain i Abel Piąte przykazanie 21 Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: “Bezbożniku”, podlega karze piekła Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie,24 zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! 25 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. Szóste przykazanie 27 Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Ósme przykazanie 33 Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym;35 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi Refleksja Wacław Oszajca bracia krew Abla wsiąkła w ołtarzgłowę Szczepana roztrzaskał kamieńJohn utonął w mulistej wodzie ryżowiskanieznanego Wietnamczyka spalił napalmJohan zamarzł na przedmieściach StalingraduWanię przywaliły mury ReichstaguStaśka rozerwała mina pod Monte CassinoAntonia zwłoki rozwlokły po pustyni hienyFrançois poległ w lesieMoszka spalili na Majdanku Ablu gdzie jest twój brat dzisiaj „…Ty za blisko, my za daleko… “, Lublin 1985, Władysław Kościelski I wątpić muszę wciąż na nowo I wątpić muszę wciąż na nowo,I burzyć to, com wczoraj czcił;na wargach wciąż się waha słowo, niewiary uśmiech w nie się powiedzże mi, Czynów Boże,ku czemu umrę, po com żył? Niech ufność w to lub owo złożę,niech wierzę w jakiś rozkaz, znak,bym już nie mówił: może… może…ale jedynie: „Nie i Tak”. «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 31 Jan van Eyck Ofiara Abla i Kaina Seweryn Goszczyński Tyle, o Boże, Tobie się przyrzekło… Tyle, o Boże, Tobie się przyrzekło,I nie spełniłem, tylkom się zadłużył!Co pominę, czego nie zatarło piekło,Jużem na karę najsroższą zasłużył,Abyś się całkiem odwrócił ode mnie,Żern Twej miłości dal zgasnąć nikczemnie. Kiedy bliźniemu słowa nie dotrzymam,Kiedy ludzkiemu chybię przeznaczeniu,Czuję krzyż długu wypoczynku nie mam,Obwiniam siebie, kruszę się w cierpieniu,A cóż to wszystko obok przewinieniaNie spełnionego Bogu przyrzeczenia! «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 318 Janusz Pasierb Wspólnik Piłat myje ręce każdemu wolnoto by wystarczyłopo co to spojrzeniez przymrużeniem oka i ty byś to samo zrobiłz tym człowiekiem widocznie niewygodnymwidzu hipokrytomój braciemój bliźni «Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 8 Do góry Powrót do Niedziele zwykłe Powrót do Linki 6 NZ rok B: Ewangelia: Mk 1, 40 – 45; Słowo Boże Uzdrowienie trędowatego 40 Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić».41 Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!»42 Natychmiast trąd go opuścił i został Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił,44 mówiąc mu: «Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».45 Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak, że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. Refleksja Chrystus uzdrawia trędowatego Witraż w Baltimore Jan Twardowski Ręce Mówią że ręce Twoje błogosławiąwskazują drogę jak po cieniu światłoz karetki pogotowia chorego dźwigająnigdy na maszynie wprost na ziemi pisząmówią że słabną że są utrudzone że przez lat dwa tysiące urlopu nie mająjak deszcz stale zajętydeszcz wciąż nie ma czasutyle kwiatów podlewać musi na cmentarzuwidzieli Twoje rany rysują Twe serceżeby wierzyć naprawdę ktoś nie wierzyć zaczął “nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 266 Maria Imelda Kosmala Dopóki Mojej twarzybrak kształtów Nie mam oblicza Ten trąd znasz tylko Ty Nie wierząchoć ostrzegam krzykiem Nie mijają A konam samadopóki nie oczyści «Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 29 Krystyna Konarska – Łosiowa Droga Dla Twojej woli swoją wolę ugiąćTo przejść przez ciemność złotą światła smugą. Dla Twej miłości trosk się wyrzec własnychTo przez «igielne ucho» wyjść na jasność. Dla Twej mądrości myśl żłobić w pokorzeTo duszę – światłu otworzyć. «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», Warszawa 1974, str. 249 Do góry Powrót do Niedziele zwykłe Powrót do Linki 6 NZ rok C: Ewangelia: Łk 6, 17. 20 – 26; Słowo Boże Fra Angelico Kazanie na Górze Napływ ludu 17 Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; Błogosławieństwa 20 A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: «Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne:23 cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Przekleństwa 24 Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom Refleksja Jan Twardowski Sprawiedliwość Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłkagdyby wszyscy byli silni jak koniegdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłościgdyby każdy miał to samonikt nikomu nie byłby potrzebny Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównościąto co mam i to czego nie mamnawet to czego nie mam komu daćzawsze jest komuś potrzebne jest noc żeby był dzieńciemno żeby świeciła gwiazdajest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwszamodlimy się bo inni się nie modląwierzymy bo inni nie wierząumieramy za tych co nie chcą umieraćkochamy bo innym serce wychłódłolist przybliża bo inny oddalanierówni potrzebują siebieim najłatwiej zrozumiećże każdy jest dla wszystkichi odczytywać całość Quentin Massys Bankier z żoną (detal) “nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 163 Jerzy Liebert Natchnienie bolesne Wśród złych moich uczynków, jak wśród traw ospałych,Płynie Twój strumień, Panie,Porusza moje ziemie, otwiera moje skały,Twarde, za tym strumieniem i miodu, i mlekaLudziom wejść na człowieka, o miłość człowiekaModlę się, Panie. «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», Warszawa 1974, str. 161 Do góry HOMILIA NA XVI NIEDZIELĘ ZWYCZAJNY ROK C HOMILIA TEMAT: MODLITWA I DZIAŁANIE AUTOR: ks. Mike Lagrimas Ewangelia: Łukasza 10:38-42 (Marta i Maria) „Idź i ewangelizuj” Przesłanie maryjne („Idź i ewangelizuj”) a) Matka Najświętsza dostrzega niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania się fałszywych proroków i najemników w Kościele. Dlatego wzywa swoje wierne dzieci: „Idźcie i ewangelizujcie!” Wezwanie jest pilne; w przeciwnym razie fałszywi prorocy odniosą sukces w ich misji siania błędów i oszustw w Kościele. b) Treść ewangelizacji: pokuta i nawrócenie; zniszczenie bożków pieniądza, dumy, egoizmu, nieczystości, ateizmu i przemocy (litera k); praktykowanie wszystkich chrześcijańskich cnót pokoju, miłości i świętości (litera m). c) Obszary ewangelizacji: do całej ludzkości (litera k); cierpiącemu i podzielonemu Kościołowi (litera l); i do wszystkich ludzi (litera m). d) W tym celu wzywa wszystkie swoje dzieci do pomnażania Wieczerników modlitwy: wśród dzieci, młodzieży, rodzin, księży i ​​wspólnot wiernych (BEC) (lit. n). Z tych Wieczerników możemy ewangelizować ludzi; stajemy się „apostołami tej drugiej ewangelizacji” (litera o). e) Istnieje klasyczne powiedzenie po łacinie: „Nemo dat quod non habet”. Nikt nie może dać tego, czego nie ma. W zadaniu ewangelizacji jest to bardzo prawdziwe. Jak możemy dzielić się Ewangelią Jezusa, skoro sami posiadamy bardzo małą wiedzę i zrozumienie jej? Istnieje zatem potrzeba spędzania czasu z Panem, słuchania Go i uczenia się od Niego. Taki jest cel regularnych wieczerników modlitwy – Matka Najświętsza, która w Wieczerniku (W Wieczerniku) pouczała Apostołów w oczekiwaniu na Ducha Świętego, jest tą, która uczy nas wielu rzeczy dotyczących wiary chrześcijańskiej. To przesłanie jest ściśle związane z Ewangelią w tę niedzielę. Jezus ostrzegł Martę, że jest tak zajęta, że ​​nie ma czasu na słuchanie jego nauk. Z drugiej strony pochwalił jej siostrę Maryję, bo wybrała lepszą porcję – usiadła i słuchała każdego słowa, które wypowiedział Jezus. Czytania niedzielne a) Pierwsze czytanie, Księga Rodzaju, 18:1-10, dotyczy wizyty aniołów w ludzkiej postaci u Abrahama. Okazał im hojną gościnność. Pod koniec wizyty aniołowie obiecali mu, że jego żona Sara, choć w podeszłym wieku, będzie miała syna. Abraham, ojciec wielu narodów, nazwany jest mężem wiary. Nie tracił wiary w Boga nawet w najbardziej niepewnych i trudnych czasach. Ten incydent pokazał, jak jego wiara została nagrodzona. b) Odpowiedź na Psalm brzmi: „Kto czyni sprawiedliwość, będzie żył w obecności Pana”. Sprawiedliwość jest minimalnym wymogiem miłości. Jest cnotą, która daje komuś to, co mu się należy. Psalm 15:2-5 jest zaproszeniem do życia w uczciwości, sprawiedliwości i prawości. Rzeczywiście, taki człowiek zawsze znajdzie łaskę u Boga. c) Drugie czytanie pochodzi z Listu św. Pawła do Kolosan (1-24). Mówi o wartości cierpienia. W rzeczywistości powiedział: „Cieszę się w moich cierpieniach ze względu na ciebie”. Wyjaśnił to: „W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”. Innymi słowy, mówi, że jego cierpienia są jego udziałem w cierpieniach Chrystusa dla dobra Kościoła. To przez cierpienia Chrystusa Kościół otrzymuje obfite łaski. Kiedy chrześcijanie przyłączają się do Jezusa w posłuszeństwie woli Ojca, pociąga to za sobą cierpienia, ale w ten sposób otwiera się Kościół na więcej łask z nieba. W ten sposób stajemy się współodkupicielami z Chrystusem, kanałem, przez który zbawcza łaska Chrystusa nadal spływa na świat. Jezus nie zbawił nas od cierpienia. Uratował nas przez cierpienie. d) Ewangelia jest klasycznym przedstawieniem dwóch różnych sposobów naśladowania Pana: działania i kontemplacji. Marta reprezentuje aktywne uczniostwo; Maryja reprezentuje kontemplacyjne uczniostwo. Który z nich jest bardziej pożądany? Wszystko zależy od tego, jakie otrzymaliśmy powołanie. Niektórzy są powołani do czynnej służby; inni są wezwani do posługi kontemplacyjnej. Ale Jezus delikatnie zbeształ Martę za to, że jest tak niespokojna i zmartwiona tak wieloma rzeczami. Z drugiej strony aprobowała decyzję Mary, by usiąść i wysłuchać każdego wypowiedzianego przez niego słowa. Rzeczywiście, „nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Aktywnej służbie Marty brakowało wkładu duchowego i oświecenia. Dlatego była zbyt zajęta i martwiła się o tak wiele rzeczy. Uważność Maryi na słowa Jezusa musiała dać jej wystarczająco dużo światła i natchnienia, aby podjąć bardziej owocną i budującą posługę, wolną od trosk i niepokoju. e) Tematem powszechnym w czytaniach niedzielnych jest ufność i wiara w Pana. Abraham nie martwił się o bezdzietność. Był przekonany, że Bóg nie zapomni Swojej obietnicy. I został nagrodzony darem syna, Izaaka. Św. Paweł stanął w obliczu tak wielu kłopotów i trudności w szerzeniu Ewangelii wśród pogan. Ale nie zrażały go takie cierpienia. Raczej przyjął je jako swój sposób na udział w cierpieniach Chrystusa. W Ewangelii Jezus uświadomił Marcie, że w każdej działalności i służbie Bogu niezbędna jest wiara, aby nie trzeba było się martwić i niepokoić. Trzeba więc poświęcić trochę czasu na wyciszenie się i słuchanie Słowa Bożego z pełną wiarą i ufnością w Jego mądrość i opatrzność. Punkty za refleksje a) Jezus poświęcił czas na odpoczynek i relaks. Bethany była ulubionym miejscem spoczynku Jezusa. Znajduje się niecałe dwie mile na wschód od Jerozolimy. Zwykle przebywał w domu Marty, siostry Marii i Łazarza, których wskrzesił z martwych. W tygodniu poprzedzającym mękę Jezus spędzał noce w Betanii, a dni głosił w Jerozolimie. To właśnie z tego miasta wyruszył Jezus ze swoimi uczniami na swój triumfalny wjazd do Jerozolimy. Fakt, że Jezus miał ulubione miejsce spoczynku i grupę przyjaciół, pokazuje, że będąc prawdziwym człowiekiem, jest również taki jak my. Był bardzo zajęty, ale znajduje czas na relaks i cieszenie się towarzystwem przyjaciół. Bycie zajętym życiem nie jest wymówką do rezygnacji z wakacji, dni wolnych czy chwil relaksu. Nasz organizm również potrzebuje odpoczynku, aby prawidłowo i owocnie funkcjonować. b) Módl się, a potem pracuj. Zbyt często słyszymy, jak wielu katolików mówi: „Jestem zbyt zajęty pracą dla Pana. Więc nie mam czasu na modlitwę. Moja praca jest już moją modlitwą”. Przypomina nam to przypadek mężczyzny, który się modlił i jednocześnie palił. Ksiądz zobaczył go i udzielił mu tej cennej rady: „W porządku jest modlić się podczas palenia; ale nie wolno palić podczas modlitwy”. Jest to podobne do kwestii pracy i modlitwy. Kiedy jesteśmy kuszeni, aby usprawiedliwić się, że nie mamy czasu na modlitwę, mówiąc: „Moja praca jest moją modlitwą”, pamiętajmy o tym: W porządku jest modlić się podczas pracy; ale nie można pracować, kiedy się modlimy. Jak zawsze mówimy, najpierw najważniejsze. Jezus przypomniał o tym Marcie. Zanim zaczniemy pracować, musimy najpierw pomodlić się o przewodnictwo, oświecenie, natchnienie i siłę od Boga. Jeśli wiemy, że tego konkretnego dnia będziemy bardzo zajęci, tym więcej czasu potrzebujemy na modlitwę. Pismo Święte mówi nam: „Jeżeli Bóg nie buduje domu, na próżno pracują robotnicy”. Jezus powiedział: „Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście gałęziami; oprócz mnie nie możesz nic zrobić”. Jeśli więc jesteśmy zmuszeni do wyboru: praca czy modlitwa? Odpowiedź brzmi: praca i modlitwa. Sama praca jest bezużyteczna; sama modlitwa nie ma sensu. Jeśli pytanie brzmi, który z nich powinien być pierwszy? Odpowiedzią jest najpierw modlitwa, potem praca. Kiedy człowiek pracuje, tylko człowiek pracuje; kiedy człowiek się modli, to Bóg działa. Kiedy więc modlitwa poprzedza naszą pracę, jesteśmy pewni, że Bóg pomoże nam zakończyć naszą pracę pomyślnie i owocnie. Nie będzie więcej zmartwień, stresu i niepokoju. c) Skoncentruj się na Jezusie i Jego Słowie. Jezus przyszedł na świat, aby zbawić ludzkość. Wszystkie jego słowa i czyny były poświęcone temu celowi. Nie potrzebował niczego z tego świata; to świat go potrzebuje. To właśnie starał się wpoić swoim słuchaczom. Przyszedł do domu Marty i Marii nie dlatego, że potrzebuje jedzenia i rozrywki. Przyszedł przynieść Dobrą Nowinę. Ale zamiast go słuchać, Marta była bardziej zajęta przygotowywaniem posiłków dla swoich gości iw tym czasie była zdenerwowana, że ​​Mary jej nie pomogła. Wyraźnie więc, Marta nie skupiała się już na Jezusie, ale na sobie: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą, abym służyła?” Dlatego Jezus powiedział jej, że „Maryja wybrała lepszą część i nie zostanie jej odebrana”. Maryja zrobiła to, co przede wszystkim zamierzał Pan. Przyszedł dać Słowo Boże, a Maria słuchała, ale Marta była zbyt zajęta w kuchni. Nie było nic złego w przygotowywaniu posiłków dla gości. Złe było to, że nie miała czasu na słuchanie nauk Pana. W rezultacie jej służba, choć szlachetna i godna pochwały, mieszała się z egoistycznymi pobudkami, urazami oraz mnóstwem niepokojów i zmartwień. d) Nawet w cierpieniu jest radość. Św. Paweł wyrażał radość w swoich cierpieniach. Radość jest cnotą chrześcijańską. Może być obecny nawet pośród poważnych trudności i cierpień. Widać to wyraźnie w życiu świętych, zwłaszcza męczenników. Radość nie zależy od przechodzenia rzeczy na tym świecie – pieniędzy, sławy, sukcesu i rzeczy materialnych. Wszystko zależy raczej od świadomości obecności Boga i uznania Jego obfitych łask. Każdy chrześcijanin powinien być z natury radosny, jeśli chodzi o usposobienie. Gdy przychodzą kłopoty i kłopoty, radość nie znika, wiedząc, że Bóg jest zawsze z nim, szczególnie w tych trudnych chwilach. Dla wielu z nas może to brzmieć dziwnie, ale to było prawdziwe doświadczenie świętych. Dlatego wypada nam być świadomym obecności Boga w naszym życiu przez cały czas. To z pewnością sprawi, że będziemy radośni i pełni nadziei. To już jest preludium do nieba. W końcu prawdziwą przyczyną doskonałego szczęścia w niebie jest pełna obecność Boga, czyli tak zwana uszczęśliwiająca wizja Boga. PO PODOBNĄ HOMILIĘ KLIKNIJ TUTAJ>>>>>> Drogi przyjacielu w Chrystusie, dziękuję za hojne darowizny/czek. Nadal możesz przekazać darowiznę już od 5 USD. Potrzebujemy minimum 1450 USD, aby zrujnować nasze rachunki. Możesz liczyć na nasze modlitwy. Wypełnij poniższy prosty formularz, aby bezpiecznie przekazać darowiznę>>>> tagi: 16 niedziela, HOMILIA NA XVI NIEDZIELĘ ZWYCZAJNY ROK C, HOMILIA KATOLICKA, Katolickie refleksje, Ks. Mike Lagrimas, Idź i ewangelizuj, Homilia, HOMILIA NA XVI NIEDZIELĘ ZWYKŁA, HOMILIA NA DZIŚ, HOMILIA NA JUTRO, Maria i Marta, Niedziela, niedzielna homilia, Niedzielna refleksja, rok c Kontynuuj czytanie Niełatwo oderwać się od siebie Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim. Łk 5, 1-11 „I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim” (Łk 5, 11). „Sam brak rzeczy nie ogołaca duszy, jeśli ona w dalszym ciągu ich pożąda” (św. Jan od Krzyża). Gdyby tamtego dnia nad brzegiem jeziora apostołowie rzeczywiście pozostawili wszystko, nie opuściliby Jezusa w Ogrójcu. Gdyby naprawdę wyrzekli się wszystkiego, nie doszłoby do tylu nieporozumień i spięć między nimi a Jezusem w ciągu prawie trzech lat bycia razem. Słowem, gdyby moment powołania na ucznia oznaczał automatyczną przemianę człowieka, chrześcijaństwo nigdy nie zostałoby nazwane drogą. „Wszystko” w dzisiejszej Ewangelii nie oznacza bowiem „wszystkiego”. W tekście greckim pojawia się słowo „hapanta” – „wszystkie”, co w kontekście wyraźnie odnosi się do łodzi i sieci. Św. Łukasz nie wspomina nawet o rodzinie. Apostołowie pod wpływem spotkania z Jezusem zrobili pierwszy i ważny krok, trudny do zrozumienia po ludzku. Porzucili dotychczasową pracę i swój majątek. Zdobyli się już na wiele. I nie uczynili tego z kaprysu, sami z siebie, lecz pociągnął ich sam Jezus. Jednak decydując się, aby pójść za Nim, wprawdzie wypuścili z rąk sporo, ale zabrali ze sobą własne pomysły na życie, wyobrażenia, oczekiwania, pożądliwości, gwałtowne charaktery, słabości, przyzwyczajenia oraz wiele innych wad i przypadłości, charakterystycznych dla każdego człowieka. Tego wewnętrznego świata przywiązań, pragnień i potrzeb, którego kurczowo się trzymamy, nie porzuca się tak łatwo jak rzeczy materialnych. Dlatego Ewangelie nie ukrywają, że największym problemem w kształtowaniu uczniów nie były łodzie i sieci, lecz ich myślenie, ambicje, męskie rywalizacje, zapędy do siłowych rozwiązań, porównywanie się, w końcu lęk i tchórzostwo, kryjące się za parawanem pozornego bohaterstwa. Zwykła ludzka słabość i nieświadomy opór wobec Boga. Wiemy z jaką cierpliwością, a czasem także z irytacją, Jezus próbował powoli ich urabiać, przekonywać, upominać i korygować. Ta formacja szła jak po grudzie i nie zawsze z imponującym skutkiem, ale Chrystus nie poddawał się. Nawet podczas ostatniej uczty paschalnej, uczniowie nadal nie rozumieli, co Jezus do nich mówi. Zdążyli się przy tym pokłócić o to, kto z nich jest największy. Ciągle marzyli o wielkości i potędze według miary ludzkiej. Kierowali się bardziej logiką tego świata niż tym, co mówił do nich ich Nauczyciel. Nie dopuszczali do siebie, że będzie cierpiał i umrze w okrutny sposób. Nadawali na innych falach, zamknięci w swoim świecie „niekompatybilnym” ze światem Jezusa, czyli królestwem Bożym. Wobec powyższego, zadziwia mnie nieraz jak ochoczo romantyzujemy scenę powołania uczniów nad jeziorem, chociaż sam Chrystus powiedział, że nie przyszedł wzywać „sprawiedliwych, lecz grzeszników”. Nie tych, którzy są zdrowi, lecz tych, którzy się źle mają. Idealizowanie apostołów przyjmuje postać co najmniej dwóch błędów. Po pierwsze, rezygnację z pewnych dóbr, by pójść za Jezusem, zawęża się głównie do księży i osób konsekrowanych. W oparciu o scenę powołania pierwszych uczniów często pokazuje się księdza, zwłaszcza na kazaniach prymicyjnych, jako tego, który wszystko poświęcił dla Chrystusa i, w przeciwieństwie do pozostałych wiernych, zdobył się na ogromną ofiarę. Niestety, to pobożne życzenie. Owszem, kandydat do kapłaństwa zrezygnował z małżeństwa i rodziny, ale przestąpił próg seminarium z całym ludzkim i duchowym inwentarzem. Z chwilą święceń nie osiąga stanu doskonałości równej aniołom. Wstąpienie do seminarium czy do zakonu to początek żmudnej drogi oczyszczania z wszelkiego rodzaju przywiązań, upodobań i egoizmu, której święcenia lub wieczyste śluby nie zamykają, chyba że zamknie ją sam zainteresowany. Drugi błąd wiąże się ściśle z pierwszym. Wbrew pozorom i klerykalnym interpretacjom wewnętrzne wyrzekanie się siebie i, jeśli trzeba także dóbr materialnych, nie dotyczy tylko księży, lecz wszystkich uczniów. I nie tylko rzeczy, lecz wewnętrznych przywiązań. Do nieba wejdą ci, których Duch Święty najpierw wewnętrznie oczyści i zasieje w nich cnoty. Jeśli nie na ziemi, to po śmierci. Moment powołania, czyli w przypadku wszystkich wierzących przyjęcie chrztu świętego, zapoczątkowuje powolne przeobrażanie w Chrystusa. Istotną i chyba najtrudniejszą częścią tego procesu jest jego negatywna strona: odrywanie się od siebie, od swojego egoizmu. Rozrywanie naszych nieuporządkowanych więzów to proces długofalowy, bolesny, pełen zakrętów, wewnętrznych konfliktów i ciemności. Nie każdy odpowiada na to wezwanie, niezależnie od tego, czy jest księdzem, zakonnikiem czy małżonkiem. Mocno zżywamy się z logiką, która kieruje naszym światem. Św. Jan nazywa ją „przyziemną miłością”, ale jednak miłością, daną przez Boga. Nie ma nic złego w tym, że człowiek dba o swoje życie, zabiega o ludzką sprawiedliwość i zaspokojenie swoich potrzeb i nie chce być skrzywdzony, To jednak etap wstępny. Bóg chce nas „podnieść na wyższy stopień miłości”, który objawił sam Jezus i według niego żył. Wolność w stosunku do rzeczy materialnych to zaledwie pierwszy stopień duchowego „oderwania się”. Jak tu pójść dalej, skoro często nie potrafimy wykonać nawet tego kroku? Wszyscy: duchowni i świeccy. Paradoks polega na tym, że bardzo trudno o duchowe ubóstwo, czyli wyzbycie się kontroli nad swoim życiem i zgodę na realizację Bożego planu w naszym życiu, jeśli nie jesteśmy zdolni do jakiejś formy ubóstwa, a przynajmniej do wolności, wobec tego, co posiadamy. Dopiero gdy nieco oderwiemy się od tego, w czym za bardzo pokładamy nadzieję, zaczynamy widzieć, jak bardzo przywiązani jesteśmy także do rzeczy niewidzialnych, choć stworzonych: władzy, opinii innych na nasz temat, chęci panowania nad swoim życiem, działania, aby zdobyć uznanie, destrukcyjnego indywidualizmu, narcyzmu, wszystkowiedzy, perfekcjonizmu. I, jak słusznie twierdzi św. Jan od Krzyża, ubóstwo materialne nie oznacza automatycznie, że stajemy się wolni i nieprzywiązani. Możemy bowiem wyzbywać się rzeczy i przyjemności, żyć nadzwyczaj skromnie, a nawet praktykować posty i dużo się modlić, kierując się niewłaściwą motywacją, np. żeby inni zobaczyli nasze pozorne postępy, pobożność, dyscyplinę i okazali nam z tego powodu podziw. Decyduje więc wewnętrzne nastawienie, a nie tylko to, co widać na zewnątrz. Często bardziej krępują nas więzy z dobrami niewidzialnymi niż z widzialnymi. Rzecz jasna, należy jeszcze doprecyzować, że inaczej wyrzeczenie się przywiązań realizuje się w życiu księdza, a inaczej w życiu małżonków czy osoby samotnej. Łączy nas jednak to, że sami nie oczyścimy się z tego, co oddziela nas od Boga i przykleja do stworzeń. Często jest nam z tym w miarę dobrze. Tylko świadome pójście za Jezusem, wiedząc że zawsze pozostaniemy niedoskonali oraz pozwolenie, aby Duch Święty „urabiał” nas podczas modlitwy, sakramentów i cierpienia, może nas stopniowo przygotować do „zostawienia wszystkiego” dla Pana. Dariusz Piórkowski SJ Ostatnia aktualizacja: (09:47) Statystyki: 25 - aktywnych użytkowników, 160 - odwiedzających dzisiaj, 21918974 - łączna liczba odsłon witryny © Copyright 2004-2022 - Wydawnictwo św. Stanisława BM

kazanie na 5 niedzielę zwykłą rok a